Wszystko grało, dojeżdżaliśmy do domu, a ja tylko myślałem o tym, jak ten silnik w końcu brzmi tak, jak powinien. Klik-klak, klik-klak. Nagle w oddali zobaczyłem ten samochód, stał pod mostem,…

Wszystko grało, dojeżdżaliśmy do domu, a ja tylko myślałem o tym, jak ten silnik w końcu brzmi tak, jak powinien. Klik-klak, klik-klak. Nagle w oddali zobaczyłem ten samochód, stał pod mostem,...

Jeszcze wszystko na miejscu. Sancho potrzebował loda po tym stresie. Podobno coś się stało, ale nikt nie wiedział dokładnie co. Ktoś podobno za bardzo się zbliżył, ale teraz już było spokojnie.

Thumbnail

– Gdzie jeszcze jedziemy? – padło pytanie. Sancho odpowiedział, że jeśli to naprawdę kogoś interesuje, napisze na priv. Ktoś się zgodził.

Światło trzeba było włączyć, bo dziewczyna słyszała streama i prosiła o jasność. Ktoś z czatem zauważył, że ciągle hamuję. Mikrofon to łapał. – To są te hamulce – wyjaśniłem.

– Po prostu tak hamuję. Ktoś rzucił, że można to uznać za Mots VD. Okazało się, że ma u mnie subskrypcję, więc widzi więcej. Wszystko gra.

– Kto hamuje, przegrywa – rzucił ktoś. – Tutaj trzeba trochę hamować. I wtedy to zobaczyłem. Evo piąte, szóste.

Stary, ale zajebiste. Zapach też był niesamowity. To była maszyna. Chyba Mitsubishi Evo szóste, ta droższa wersja Tommy Makinen albo zwykła rally.

Jedno było pewne – kawał dobrego sprzętu. Ktoś napisał, że to jego ulubiony samochód, i rzeczywiście wyglądał zajebiście. Za chwilę wjazd do tunelu. Pod mostem stał kolejny samochód, który wyglądał jak 9580.

Czarne nadwozie z diffusorem, ale jasne światła. Mylące. Sancho zapytał, ile jeszcze będziemy jechać, bo chciał wpaść na stację benzynową na dziesięć minut. Jasne, nie było problemu.

Do domu jeszcze godzina. Ktoś inny też chciał zdążyć na herbatę. To, co dzisiaj przejechaliśmy, ze starym napędem byłoby niemożliwe. Może byśmy weszli na górę, ale to byłaby męka.

Silnik brzmiał, jak powinien. Czytaliśmy, że robi takie dźwięki i teraz to potwierdziliśmy. Klik-klak. Klik-klak.

Potem wjechaliśmy w pełny front wiatru. Ktoś podziękował Palmine za herbatę. Podobno postawiła. Była stacja z powietrzem, ale tylko dla aut.

Może dalej, przy rowerowym sklepie, będzie serwis. Zawsze można spytać. W oddali widać było stragan z warzywami – ziemniaki, cebula, sałata, własna produkcja. Ktoś zauważył, że może warto coś kupić.

Były nawet czarne i niebieskie ziemniaki. Na samym końcu, w rogu, były gniazdka elektryczne. – Co to jest? – ktoś zapytał.

Czarne ziemniaki. Niebieskie. Ciekawe, co powie sprzedawca.