Andrzej “Pershing” Kolikowski: Z życia legendarnego gangstera, który zdominował polskie półświatki, do brutalnej egzekucji w Zakopanem – historia, która wstrząsnęła Polską i zmieniła układ sił w przestępczym świecie, pełna pasji, zdrad, krwi oraz nieodgadnionych tajemnic, które do dziś budzą kontrowersje i emocje wśród fanów kryminalnych opowieści.

Andrzej "Pershing" Kolikowski: Z życia legendarnego gangstera, który zdominował polskie półświatki, do brutalnej egzekucji w Zakopanem - historia, która wstrząsnęła Polską i zmieniła układ sił w przestępczym świecie, pełna pasji, zdrad, krwi oraz nieodgadnionych tajemnic, które do dziś budzą kontrowersje i emocje wśród fanów kryminalnych opowieści.

Thumbnail

Ogień i dym nad Zakopanem, posoka na śniegu i cichnący warkot silnika mercedesa klasy S. To nie był wypadek ani dzieło przypadku. To była egzekucja, która na zawsze odmieniła układ sił w polskim półświatku.

Andrzej Kolikowski, pseudonim „Pershing”, człowiek, którego nazwisko przez lata budziło postrach od Warszawy po Trójmiasto, został zastrzelony z zimną krwią 5 grudnia 1999 roku. Jego śmierć nie była końcem historii, a jedynie jej najbardziej brutalnym rozdziałem. Kim był człowiek, który u szczytu swojej kariery rządził warszawskim podziemiem, a jego życiorys stał się kanwą dla filmów i książek?

To opowieść o inteligencji, charyzmie, ale i o demonach, które ostatecznie go pokonały.

Andrzej Kolikowski przyszedł na świat 19 stycznia 1954 roku w Ołtarzewie, ale dzieciństwo spędził w Ożarowie Mazowieckim. To tam, w szarej rzeczywistości PRL-u, ukształtował się jego charakter. Sport był wówczas ucieczką od monotonii, a młody Andrzej angażował się w niego z pasją.

Grał w piłkę nożną w miejscowym klubie KS Ożarowianka oraz trenował zapasy, co dało mu nie tylko kondycję, ale i pewność siebie. Nikt wtedy nie przypuszczał, że te sportowe zacięcie i umiejętność walki przydadzą mu się w zupełnie innym życiu.

Po ukończeniu szkoły zawodowej o kierunku mechanicznym, Kolikowski podjął pracę w hucie szkła w Ożarowie, a następnie w fabryce Kapiego. To właśnie tam, jako 17-latek, po raz pierwszy zetknął się z prawem – został notowany za kradzież na terenie zakładu. To była pierwsza rysa na wizerunku młodego robotnika, ale nie ostatnia.

Później pracował jako kierowca w Transbudzie, skąd zwolniono go po oskarżeniu o kradzież ładunku. Sam zawsze zaprzeczał tej wersji wydarzeń, ale w półświatku zaczęto już o nim mówić.

Przełom lat 70. i 80. to moment, w którym Kolikowski odkrywa świat hazardu.

Nielegalne kasyna i wyścigi konne na warszawskim Służewcu stają się jego prawdziwą pasją. To właśnie na torze wyścigowym poznaje Jeremiasza Barańskiego, pseudonim „Baranina”, który później pomaga mu wyjechać do Niemiec Zachodnich. To tam, na zachodzie, Pershing ma zarobić swoje pierwsze naprawdę duże pieniądze – na handlu walutą i sprowadzaniu samochodów do Polski, współpracując przy tym z Nikodemem Skotarczakiem, legendarnym „Nikosiem”.

Powrót do kraju na początku lat 80. to czas intensywnego budowania pozycji. Kolikowski nawiązuje bliskie kontakty z Markiem M.

, pseudonim „Gruby Marek”, oraz Leszkiem D. , pseudonim „Kula”. Razem wchodzą w lukratywny biznes lichwiarski, polegający na udzielaniu pożyczek na wysoki procent.

Jednak prawdziwym fundamentem jego imperium stają się nielegalne kasyna. Wspólnie z Barańskim otwiera lokal przy ulicy Kamiennej na warszawskiej Pradze-Północ. Pershing nie tylko nadzoruje interesy, ale często sam zasiada przy stoliku jako krupier, co dodatkowo buduje jego legendę wśród graczy.

Pod koniec lat 80. Kolikowski kontroluje już cztery kasyna w Warszawie. To wtedy przylgnął do niego pseudonim „Pershing”, który miał nawiązywać do amerykańskiego generała i hasła „idzie jak Pershing”.

Jego pozycja w podziemiu staje się niepodważalna, a on sam wyróżnia się na tle innych gangsterów inteligencją, kulturą osobistą i umiejętnością sprawnego zarządzania ludźmi. To właśnie te cechy sprawiają, że młodzi, początkujący przestępcy wręcz garną się do jego organizacji.

Przełom ustrojowy w Polsce otwiera przed światem przestępczym niespotykane wcześniej możliwości. Pershing tworzy wówczas własną strukturę, nazywaną przez media „gangiem ożarowskim”. Jego organizacja ściśle współpracuje z gangiem pruszkowskim, na czele którego stoją „Barabasz”, „Parasol” i „Malizna”.

Wspólnie z Ludwikiem Adamskim, pseudonim „Lutek”, Pershing angażuje się w ogromny proceder nielegalnej produkcji i dystrybucji alkoholu. Ten proceder przez lata zasila kasę wszystkich liczących się grup przestępczych w Polsce.

Rok 1992 to moment przełomowy. Dochodzi do podziału terytorialnego wpływów, co jest efektem policyjnych nalotów na fabryki produkujące nielegalny alkohol. Jedna z nich, pod Warszawą, miała należeć do Henryka Niewiadomskiego „Dziada”, Marka M.

„Cudo”, „Nimoczka” i „Słowika”. Grupa ożarowska przypisuje winę „Dziadowi”, co prowadzi do secesji. Wraz ze swoim bratem Wiesławem Niewiadomskim „Wariatem” oraz liderami gangu wołomińskiego, „Mańkiem” i „Lutkiem”, odłączają się od wspólnej struktury, tworząc własne, niezależne interesy.

Od tego momentu polski półświatek dzieli się na dwa wrogie obozy – mafię pruszkowską i wołomińską.

Konflikt, który narastał od 1993 roku, szybko przeradza się w otwartą wojnę. Najbardziej agresywnym graczem po stronie wołomińskiej jest Wiesław Niewiadomski „Wariat”. To on porwania, podkłada bomby i strzela do ludzi Pruszkowa.

Staje się największym zagrożeniem dla grupy pruszkowskiej, która wytypowuje Pershinga na głównego lidera i cel ataków. 30 marca 1994 roku ma miejsce pierwszy zamach na życie Kolikowskiego. Na ulicy Meksykańskiej w Warszawie, przed lokalem Multi-Pap, eksploduje ładunek o sile około 300 kilogramów trotylu.

Pershing cudem unika śmierci – jego pojazdem poruszał się tego dnia inny członek grupy, a eksplozja, dzięki ograniczonemu ruchowi w lokalu, nie powoduje ofiar. Zleceniodawcą ataku był oczywiście „Wariat”.

Kolejna próba zabójstwa ma miejsce zaledwie kilka dni później, na początku kwietnia. Pod domem Pershinga w Ożarowie podjeżdżają zamachowcy i otwierają ogień do mężczyzny wychodzącego z willi. Trzy kule trafiają w ramię i korpus, a do środka wrzucony zostaje granat, który na szczęście nie eksploduje.

Okazuje się, że ofiarą nie był Pershing, lecz jego ochroniarz i przyjaciel Andrzej F. , pseudonim „Florek”. Trzeci zamach ma miejsce 24 lipca 1994 roku na torze wyścigów konnych na Służewcu.

W alejce eksploduje mercedes-benz W124 należący do Pershinga. Tym razem celem mógł być sam pojazd, a nie jego właściciel, ale symbolika jest jasna – „Wariat” nie ustaje w próbach zniszczenia lidera Pruszkowa.

Te wydarzenia wyzwalają w grupie pruszkowskiej żądzę zemsty. 11 sierpnia 1994 roku, podczas pobytu Pershinga na wakacjach w Sopocie, dochodzi do masowych aresztowań warszawskich gangsterów przez pomorską policję. Pershing trafia do aresztu, a w półświatku zaczyna krążyć plotka, że do zatrzymania przyczynili się „Nikoś” i „Wariat”.

Po przewiezieniu do Warszawy Pershing zostaje oskarżony o wymuszenie 40 tysięcy dolarów od właściciela myjni samochodowej na Żoliborzu oraz o paserstwo. W listopadzie 1995 roku usłyszy również zarzuty dotyczące porwania i pobicia dwóch mężczyzn z Radomia, powiązanych z tamtejszym gangiem karateków. W tej sprawie zostanie uniewinniony, ale za wymuszenie trafi do więzienia w 1996 roku.

Nawet za kratami Pershing nie przestaje rządzić swoją organizacją. Jego ludzie, tacy jak „Małolat”, „Bedzio”, „Profesor”, „Sznyt”, „Florek” czy „Polo”, nadal realizują jego polecenia. Po wyjściu na wolność w 1998 roku Pershing staje przed nie lada wyzwaniem – część jego interesów została przejęta przez członków grupy pruszkowskiej, którzy nie chcą ich oddać.

Zaczynają się pierwsze utarczki, które jednak nie zwiastują jeszcze otwartego konfliktu. Zmęczony ciągłym byciem w cieniu, Pershing poszukuje legalnych sposobów na inwestowanie swoich dochodów. W drugiej połowie 1998 roku otwiera dyskotekę w Sopocie oraz firmę graficzną Generali Group w Rumi.

W tym samym roku do Pershinga dołącza Jarosław S. , pseudonim „Masa”, późniejszy świadek koronny. „Masa”, będący wówczas liderem tzw.

młodego Pruszkowa, popada w konflikt z „Parasolem” i „Malizną” i postanawia przejść pod skrzydła Pershinga wraz ze swoimi grupami: „mięśniakami” i ludźmi „Wyjca”. To posunięcie staje się iskrą zapalną. Konflikt na linii Pershing – starzy pruszkowscy narasta i finalnie doprowadza do bójki pomiędzy Kolikowskim a „Malizną”, z której zwycięsko wychodzi Pershing.

Upokorzony „Malizna” nie zapomina tej zniewagi.

Od 1999 roku Pershing oficjalnie prowadzi już legalną działalność, skupiając się na lukratywnym rynku automatów do gier hazardowych. „Jednoręcy bandyci” rozstawieni po całej Polsce generują ogromne zyski, które śmiało mogą konkurować z dochodami z narkotyków czy napadów. Grupa pruszkowska, widząc te pieniądze, próbuje wejść w ten rynek i wymusić na Pershingu procent od zysków.

Dawni przyjaciele ze wspólnego syndykatu zbrodni stają się wrogami. Rozpoczyna się otwarta wojna, która może mieć tylko jeden finał.

Finał nadchodzi 5 grudnia 1999 roku. Pershing wraz z 21-letnią studentką Patrycją R. odpoczywa w Zakopanem.

Wjeżdżają na Polanę Szymoszkową około godziny 16:00. Po opuszczeniu restauracji, wsiadają do mercedesa s 500. Wtedy z zaskoczenia podjeżdża audi 80.

Dwaj pasażerowie wysiadają – jeden oddaje strzały w powietrze, a drugi podchodzi do Pershinga. Pada kilka strzałów w jego kierunku. Pershing umiera na miejscu w trakcie akcji ratunkowej.

Zleceniodawcą zabójstwa był Mirosław D. , pseudonim „Malizna”, a wykonawcami Ryszard Bogucki, Ryszard Niemczyk „Rzeźnik” i Adam K. „Dziadek”.

Śmierć Pershinga pozostawiła wiele pytań i kontrowersji, które do dziś budzą emocje. Śledztwo i procesy, które nastąpiły po tej egzekucji, ujawniły kulisy porachunków, jednak wiele wątków, w tym rola służb specjalnych i zniszczona karta telefoniczna, do dziś pozostaje niewyjaśnionych.