Postawiłam walizkę przy drzwiach i weszłam do salonu. Powietrze było ciężkie, jakby ktoś zostawił otwarte okno na deszcz, ale okna były zamknięte. Zadzwoniłam po taksówkę, wsiadłam do niej i podałam adres jedynego miejsca, jakie mi wtedy przyszło do głowy. Kuzyni może albo znajomi, do których wiadomość dotarła szybciej niż do mnie.

Nie oddzwoniłam do nikogo. Próbowałam zrozumieć, jak do tego doszło. Makijaż, który robię od lat, ten sam odcień szminki, te same kolczyki. Wróciłam do sypialni i usiadłam na łóżku z telefonem w dłoni.
Potem dzwonił co kilkanaście minut aż do 1:00 w nocy. Zadzwoniłam do Joanny o 8:00. „Zostań tam, jadę do ciebie. ” Kontrakty nie podpisywały się same i w pewnym momencie uznałam, że Krzysztof jest dorosłym człowiekiem i rozumie, jak wygląda nasza rzeczywistość.
Wypiłyśmy kawę i zabrałyśmy się do pracy. Joanna miała kontakt do prawnika. „Czy potrzebujesz, żebym pojechała z tobą do Marty? ” Marta usiadła naprzeciwko mnie i wzięła notes.
Wróciłam do hotelu pieszo. Krzysztof wiedział o moim wyjeździe do Gdańska. Wróciłam do hotelu, weszłam do pokoju i natychmiast zalogowałam się do bankowości internetowej. W środę rano, kilka godzin przed moim powrotem, kolejny przelew, 4000, razem 100 000 zł.
Potem zadzwoniłam do Marty. W poniedziałek i w środę tego tygodnia zostały wykonane dwa przelewy na łączną kwotę 100 000 zł na nieznany mi numer konta. „Zadzwoni pani do banku i zastrzeże dostęp dla drugiej strony, albo przynajmniej ustawi pani limit dzienny transakcji na poziomie symbolicznym. ” Rozłączyłam się i natychmiast zadzwoniłam do banku.
W końcu ustawiłam dzienny limit transakcji na 100 zł. Pracownica banku tłumaczyła mi, że pełne zablokowanie dostępu dla drugiego współwłaściciela wymaga postępowania sądowego, ale tymczasowy limit jest możliwy. „Co? Dobrze, zadzwoń do mnie za kilka dni.
” Wróciłam do pokoju i usiadłam z laptopem. Powiedziałam: „Mamo, mam do ciebie jedno pytanie. ” Przez trzy miesiące przyjeżdżałam do niej. Napisałam do Beaty.
Odpisała po 20 minutach. Mieszkałam w tym mieście od 20 lat i czasem w takie poranki czułam do niego coś w rodzaju czułości. „Czy to mama cię nakłoniła do ślubu? ” Ludzie szli do pracy, do kawiarni, do sklepów.
„Mam syna, który do mnie zadzwonił i przeprosił. ” Wróciłam do hotelu i od razu wzięłam się do pracy. Potem podeszłam do okna i patrzyłam na Warszawę w nocy. Napisałam do Marty Wielgosz jedną wiadomość.
Uśmiechnęłam się do ciemności i zasnęłam. Weszłam do gabinetu. Potem mówiłam do kamery dalej. Powiedziałam do kamery cicho, ale wyraźnie.
Tomek miał 8 lat i śmiał się do obiektywu. Zadzwoniłam do Marty i powiedziałam jej, że złożyłam zawiadomienie. „Chodź do mnie. ” Wróciłam do hotelu i przez kilka godzin pracowałam.
Powiedziałam do Joanny spokojnie. Wróciłam do hotelu taksówką o 22:00. Propozycja podziału przysłana w sobotni wieczór po tym, jak wyniósł rzeczy z domu bez mojej zgody, po tym, jak przelał 100 000 zł z naszego wspólnego konta na nieznane konto, i teraz chcę się dogadać uczciwie i sprawiedliwie – napisałam do Marty. W poniedziałek rano jestem do dyspozycji od 9:00.
Napisałam do Tomka. Napisał: „Dobrze, do jutra. ” Mój syn chciał do mnie przyjść. „Parę razy widziałem, jak tata pisał do kogoś i chował telefon, kiedy wchodziłem do pokoju.
” Przesłałam całość do Marty i napisałam: „Przyszło. ” Zamknęłam pocztę i wzięłam się do pracy. „Kiedy wróci pani do biura? ” Rozłączyłam się i napisałam do Tomka.
Przyszedł do mnie sam bez Beaty. Myślałam o tym, jak skomplikowana jest miłość do rodziców. Zadzwoniłam do Marty i powiedziałam jej o rozmowie z mamą. Wróciłam do hotelu i usiadłam przy biurku z laptopem.
Potem zapisałam ogłoszenie do ulubionych. Zamknęłam laptopa, wzięłam telefon i napisałam do Joanny: „Jutro wracam do biura. ”


