Leżałem na zimnej podłodze apteki, a świat wirował mi przed oczami. Lewa strona ciała była martwa. Farmaceuta trzymał mój telefon przy uchu, a ja słyszałem głos mojej żony Patrycji. Młody człowiek powiedział jej, że mam rozległy udar i mogę nie dożyć do szpitala.

Czekałem na krzyk, na łzy, na odgłos spieszących się kroków. Zamiast tego usłyszałem westchnienie irytacji. „Słuchaj


