Siedzieliśmy przy grillu, a Waldemar z Lucyną przyjechali z pustymi rękami. Obiecali przywieźć łososia, wędliny i wino – przywieźli tylko siebie i głodne dzieci. Zjedli nasze mięso, wypili nasze…
– Jesteśmy z pustymi rękami. Wszystko pozamykane, korki, kolejki… – Lucyna rzuciła od progu, jakby to ją spotkało wielkie nieszczęście. – No, Danusia, nakrywaj do stołu, bo chłopaki umierają z głodu. Zsunęła sandały w przedpokoju i bez pytania ruszyła do kuchni. Za nią wszedł Waldemar, brat Jerzego, a potem ich synowie, Oskar i Marcel. Cała … Read more