„To była moja wina” – powiedział Roman, ale nie były to pierwsze takie słowa. Mój mąż zawsze znajdował winnych – drabinę, kolegę, hotel. Gdy złamał palec u nogi na trzy dni przed naszym wymarzonym…
Roman zamierzał za kilka dni polecieć z żoną na długo wyczekiwany urlop na Majorkę. Miał jednak swój sposób na psucie wszystkiego. Na firmowej integracji pod Łodzią panował upał, a Roman od rana krążył między pracownikami, wydawał polecenia i zachowywał się, jakby to on organizował całe przyjęcie. Gdy administrator hotelu poprosił, by poczekać na pracownika technicznego … Read more