Stałam na chodniku z Jasiem w nosidełku, gotowa na wizytę u lekarza. Mąż za kierownicą miał nas zawieźć. Usłyszałam tylko: „Weź autobus, mama ma promocję na donice.” Nawet nie spojrzał na syna….
Urszula stanęła na chodniku przed blokiem i przez chwilę tylko patrzyła. W ręku trzymała torbę z pieluchami, chusteczkami, książeczką zdrowia i małym kocykiem. Drugą poprawiała uchwyt nosidełka, w którym Jaś spał spokojnie, z buzią rozchyloną jak aniołek po mleku. Niczego nie wiedział. Ani o przychodni, ani o szczepieniu, ani o tym, że jego własny ojciec … Read more