Codziennie rano podawał mi białą tabletkę i szklankę wody, a ja połykałam ją bez pytania, myśląc: „Ale mi się poszczęściło”. Przez dwa lata Krzysztof odbierał moje leki, pilnował, żebym nie…
Nigdy nie pytałam, co jest w tej tabletce. Przez dwa lata połykałam coś każdego ranka, nie sprawdzając nawet nazwy, bo opakowania nigdy nie było. Był tylko Krzysztof z białą tabletką na dłoni i szklanką wody w drugiej ręce. Uśmiechnięty, troskliwy, mój narzeczony. Poznałam go cztery lata temu na weselu znajomych we Wrocławiu. Był spokojny, poważny, … Read more