To był zwykły czwartek, wracałam z piekarni z bułkami pod pachą, gdy listonosz zatrzymał mnie przed klatką. Miał paczkę dla Piotra Kamińskiego, mojego brata. Stałam zamrożona, bo jestem…
Listonosz miał może dwadzieścia pięć lat i twarz otwartą, trochę zarumienioną od zimna. Torba przewieszona przez ramię, jak u studenta, który dopiero zaczyna pierwsze prawdziwe zajęcie. Nic w nim nie zapowiadało tego, co za chwilę miało się stać. To był zwykły październikowy czwartek, Gdańsk pachniał mokrymi liśćmi, a ja wracałam z piekarni z bułkami pod … Read more