Kiedy wróciłam do domu z premią za nadgodziny i powiedziałam Robertowi, że chcę kupić mamie dwa tygodnie w sanatorium na sześćdziesiąte urodziny, usłyszałam: „Jesteś jak pompa. Wyciągasz pieniądze…
Robert stał przy kuchennym blacie, czerwony na twarzy, z rękami opartymi o krawędź stołu. Na talerzu zostało mu trochę ziemniaków i surówki, ale już nie jadł. Patrzył na Elę tak, jakby właśnie przyłapał ją na czymś strasznym. A przecież ona wróciła do domu szczęśliwa. Tego dnia w biurze rachunkowym kierowniczka zawołała ją do siebie po … Read more